Przyczyny
I Krucjata
Królestwo Jerozolismkie
II Krucjata
Zjednoczenie islamu
III Krucjata
IV Krucjata
Późniejsze Krucjaty
Spuścizna



Strona główna
Galeria
Linki
Kontakt

uch krucjatowy rozpoczął się od krucjaty zwanej ludową. Prowadził ją Piotr Pustelnik. Jako kaznodzieja cechował się przede wszystkim talentem krasomówczym, charyzmą i ogromną wiarą w końcowy sukces, niestety brakowało mu zdolności organizacyjnych i przede wszystkim talentów wojskowych. Jako podróżny kaznodzieja chodził od wsi do wsi, od miasta do miasta i głosił hasło krucjaty. Podążyło za nim tysiące ludzi z Francji i z Rzeszy Niemieckiej, głównie chłopów i ubogich mieszczan, sporo zwykłych przestępców i trochę zubożałych osób pochodzenia rycerskiego. Dla większości z nich oczywistym było, że Ziemia Święta znajdowała się zaledwie kilka dni marszu z dala od ich domostw, więc zupełnie nie byli przygotowani na kilkumiesięczną wędrówkę. W 1096 ta cała chmara ludzi opuściła ostatecznie Kolonię, aby przez Węgry udać się do Kostantynopola. Cesarz Aleksy I Komnen starał się ze wszystkich sił nie dopuścić do przypadków łupienia miejscowej ludności przez krzyżowców i jak najszybciej doprowadzić tych ludzi w okolicę stolicy i przetransportować na drugi brzeg Bosforu. Cesarz, pomimo licznych obaw wiązał pewne nadzieję z ruchem krucjatowym. W ciągu swoich rządów, korzystając z usług wielu najemnych żołnierzy, nauczył się, że Frankom nie należy ufać. Nie miał jednak innego wyjścia, gdyż od czasu utraty Anatolii, armia bizantyjska składała się w zasadzie tylko z najemników. Cesarz liczył, że od każdego przywódcy krucjatowego wymusi złożenie hołdu lennego, aby przejąć choć formalne zwierzchnictwo nad wszystkimi zdobytymi przez krzyżowców ziemiami. Poza tym armie frankijskie, walczące na wschodzie, gwarantowały pewien spokój ze strony Turków na granicy imperium. Nadzieje Aleksego szybko się jednak rozwiały, gdy dowiedział się jacy ludzie wchodzą w skład owej krucjaty. Postanowił więc jak najszybciej pozbyć się problemu i przetransportować tych pątników na drugi brzeg Bosforu. Cała ta armia została kompletnie rozbita przez wojska Kilidż Arslana I, sułtana Nikei. Samemu Piotrowi Pustelnikowi udało się ujść z życiem z pogromu i wraz z garstką towarzyszy przedostał się do Konstantynopola, gdzie po kilku miesiącach przyłączył się do wyprawy rycerskiej.

Wyprawa rycerska

Początki i zajęcie Edessy

W 1097 roku w ślad za krucjatą ludową ruszyła krucjata wojskowa. W zależności od miejsca zbiórki rycerze wędrowali ku Ziemi Świętej czterema szlakami: Rajmund, hrabia Tuluzy, wyruszył przez Italię, Dalmację, Albanię, Grecję; Robert II z Flandrii poprowadził oddziały z Brugii i Paryża przez Alpy i Italię; Godfryd de Bouillon z braćmi przeszedł przez Niemcy, Węgry i Bułgarię; Boemund z Tarentu i jego siostrzeniec Tankred wybrali drogę morską z Brindisi i dalej poprzez Grecję. Cztery armie połączyły się przed Konstantynopolem. Dotarły tam w różnych odstępach czasu, w związku z tym każdego z tych baronów cesarz przyjął oddzielnie. Obdarowując prezentami i grożąc bizantyjską armią, wymusił na każdym z nich złożenie przysięgi lennej. Następnie już połączona armia krzyżowa, pod duchowym przewodnictwem biskupa Ademara Le Puy, który jako pierwszy odpowiedział na wezwanie papieża, przeprawiła się przez Bosfor. Wyprawie towarzyszył oddział bizantyjski pod dowództwem generała Tatitikosa. Pierwszym sukcesem Krzyżowców było odbicie Nikei z rąk Kilidż Arslana, która została oddana cesarstwu. Następnie armia krucjatowa wyruszyła dalej szlakiem przez Anatolię. Poważnym problemem całej wyprawy był brak jednego wodza. Za głównodowodzącego uważał się cały czas Rajmund z Tuluzy, jako że był pierwszym rycerzem, który się zgłosił. Jednak nawet papież nigdy nie ogłosił go jednoznacznie dowódcą, nie mówiąc już o innych baronach, dla których Rajmund wydawał sie być zbyt wyniosły i autorytatywny. Na potwierdzenie tezy, że tak naprawdę krzyżowcy nie tworzyli jednej zwartej armii, a raczej zbitkę hufców poszczególnych baronów, świadczy fakt, że niedługo po dotarciu do granic Syrii dwóch baronów odłączyło się od głównej armii, aby spróbować podbić dla siebie jakieś hrabstwa. Byli to Baldwin z Bouillon i Tankred. O ile wyprawa Tankreda skończyła się na niczym, i wkrótce powrócił on do głównej armii krucjatowej, o tyle Baldwin odniósł znaczny sukces. Udało mu się zająć dwa zamki, Ravendell i Turbussel. Wkrótce po tym władca Edessy, imieniem Toros, nie posiadając prawie w ogóle własnej armii, zdecydował się adoptować Baldwina i tym sposobem uchronić Edessę od wielkiej armii tureckiej, która właśnie zbierała się pod Mosulem. Jako ciekawostkę można opisać bardzo specyficzną ceremonię adopcyjną, która obowiązywała wtedy na tych terenach. Mianowicie Toros ubrał się w szeroką białą koszulę, pod którą wślizgnął się Baldwin, a następnie potarli się nagimi torsami. Ta sama procedura została następnie powtórzona z żoną Torosa. W ciągu kilku miesięcy po tej ceremonii zmarł Toros, a Baldwin jako prawowity dziedzic, został władcą Edessy, zakładając pierwsze państwo krzyżowe na wschodzie, zwane hrabstwem Edessy.

Pod murami Antiochii

W październiku 1097 roku armia krucjatowa dotarła pod mury Antiochii, której żmudne oblężenie trwało ponad dziewięć miesięcy. W tym czasie armia krzyżowa odpierała kilkakrotnie próby odsieczy organizowane przez poszczególnych Emirów tureckich, do których garnizon Antiochii słał listy z rozpaczliwymi prośbami pomocy. W czasie oblężenia, obóz opuścił grecki generał Titikos, słusznie bojąc się zamachu na jego życie. Krzyżowcy, którzy i tak z nieufnością odnosili się do cesarza, po tym incydencie uznali, że nie obowiązuje ich przysięga złożona Aleksemu. Wywołało to pewien sprzeciw, ale jednak większość zwykłych żołnierzy uważała że postąpiono słusznie. Uważali, że w końcu należała im się większa pomoc ze strony cesarza, ponieważ walczą także w obronie Bizancjum. Nie rozumieli, że cesarz nawet gdyby chciał nie mógł zaoferować im większej pomocy. Poza tym świetnie rozumiał, że baronowie tylko czekają na możliwość wymigania się od przysięgi, gdyż w końcu w większości przybyli na wschód, żeby zdobywać ziemie dla siebie, a nie dla cesarza. Wracając jednak do oblężenia, Antiochia była potężnym miastem, które musiało zostać zdobyte, jeżeli krzyżowcy myśleli o podbiciu Palestyny. Ostatecznie w wyniku zdrady greka Firuza, dowódcy jednej z bram miejskich, którego żonę uwiódł pewien Turek, armia krzyżowa wdarła się do miasta. Zabito wszystkich muzułmanów w mieście, a pozostałych mieszkańców, choć pozostawiono przy życiu, doszczętnie obrabowano. Krzyżowcom nie udało się jednak zdobyć cytadeli. W tym samym czasie do Antiochii kierowała się wielka armia turecka, dowodzona przez atabega Mosulu Kurbugha. Udało mu się zjednoczyć wielu emirów tureckich, którzy dostrzegli zagrożenie ze strony wojsk krucjatowych. Odsiecz jednak przyszła do miasta zbyt późno, gdyż krzyżowcy kilka dni wcześniej zajęli miasto. Armia Kurbughi przeszła więc do oblężenia. Krzyżowcy znajdowali w bardzo kiepskim położeniu. W mieście obleganym przez kilka miesięcy nie było już prawie wcale pożywienia, na dodatek ciągle nie zdobyli cytadeli. Czas działał jednak na ich korzyść, gdyż sojusz Kurbughi zaczął się chwiać. W wyniku wzajemnych zawiści i wrogości poszczególni emirowie opuszczali szeregi jego armii. Poza tym wielu władców tureckich zaczęło uważać, że autorytatywny Kurbugha po zdobyciu Antiochii będzie chciał ograniczyć niezależność ich państewek. Pomimo dezercji, Kurbugha ciągle jednak dysponował kilkukrotną przewagą liczebną. Krzyżowców podtrzymywało na duchu znalezienie w podziemiach katedry Antiochii włóczni, którą uznano za włócznię świętego Maurycego. Ostatecznie w obliczu głodu, pomimo śmierci ich duchowego przywódcy, legata papieskiego Ademara z Le Puy, zdecydowali się na atak. Wojsko miał poprowadzić Beomund z Tarentu, który to namawiał wcześniej Firuza do zdrady, a także organizował wiele działań oblężniczych. Z uwagi na ciężką chorobę Rajmunda z Tuluzy, wszyscy baronowie bezspornie uznali dowództwo Boemunda w tej bitwie. Boemund wyprowadził swoją nieliczną, zmęczoną armię w pole, która ze względu na głód panujący w mieście utraciła konie. Kurbugha wykorzystując tradycyjną taktykę turecką, rozpoczął pozorowany odwrót, wciągając krzyżowców w dogodniejszy teren, ciągle jednak zasypując ich strzałami. Frankowie wiedząc, że nie mają nic do stracenia parli jednak naprzód w zwartym szeregu. Doszło do zaciętej walki. W przeciwieństwie do Turków, Frankowie czuli, że nie przegrana oznaczałaby upadek całej krucjaty, a dla nich śmierć lub niewolę, walczyli więc z ogromną determinacją. Z czasem wszyscy sojusznicy Kurbughi, widząc, że bitwa nie przebiega tak łatwo jak się spodziewali, uciekli z pola walki. Osamotnione wojska Kurbughi nie były wstanie dotrzymać pola Frankom i zostały zniszczone. Władzę nad miastem pomimo sprzeciwu Rajmunda z Tuluzy, przejął Boemund, który mianował się księciem Antiochii.

Jerozolima

W czerwcu 1099 roku armia krzyżowa licząca jakieś 12 tys. pieszych, 1,2 tys. konnych i tłumy zwykłych pielgrzymów stanęła pod murami Jerozolimy. Była to potężna twierdza, uzbrojona między innymi w ogień grecki, należąca do rządzącej Egiptem dynastię Fatymidów. Kiedy Egipcjanie zobaczyli zbliżającą się armię, przezornie wygnali wszystkich chrześcijan z miasta i przygotowali się do obrony. Na szczęście dla krzyżowców, Egipt trawiony był przez konflikty dynastyczne, które aż do zajęcia go przez Saladyna skutecznie ograniczały jego możliwość prowadzenia wojen. Najważniejszym problemem krzyżowców był brak machin oblężniczych. Na szczęście ten problem udało się szybko rozwiązać dzięki przybyciu floty genueńskiej, zaopatrzonej w materiały do budowy takich machin. Pomimo licznych ataków krzyżowcom nie udawało się jednak zdobyć miasta. Ostatecznie z pomocą dla wycieńczonych upalnych latem i zmęczonych brakiem sukcesów krzyżowców przyszedł niejaki kaznodzieja imieniem Piotr Dezydery głosząc, że ukazał mu się zmarły biskup Ademar. Kaplan nakazał odbyć post, a następnie obejść w procesji boso mury Jerozolimy, dzięki czemu uda im się zdobyć miasto w ciągu dziewięciu dni. Wojsko krzyżowe z nowym zapałem przystąpiło do oblężenia. W końcu 14 lipca, hufiec pod dowództwem Gotfryda sforsował mury. W mieście zamordowano wszystkich mieszkańców, czyli pozostałych tam muzułmanów i żydów. Ten akt barbarzyństwa odbił się szerokim echem w świecie muzułmańskim, a nawet w Europie. Arabowie nigdy potem już nie umieli zapomnieć Frankom tej zbrodni. 29 lipca zmarł Urban II, pomysłodawca całego ruchu, nie dowiadując się przed śmiercią o wielkim sukcesie krzyżowców. Po długich targach koronę zaproponowano Gotfydowi z Bouillon, który jednak odmówił koronacji w miejscu śmierci Chrystusa i przyjął jedynie tytuł Obrońcy Grobu Świętego. Wybrano też patriarchę Jerozolimy, którym został kapłan imieniem Daimbert. Ostatnią, bitwą krucjaty była sierpniowa bitwa pod Askalonem, gdzie wojska krucjatowe odparły kiepsko zorganizowany i dowodzony atak armii Egipskiej.