Przyczyny
I Krucjata
Królestwo Jerozolismkie
II Krucjata
Zjednoczenie islamu
III Krucjata
IV Krucjata
Późniejsze Krucjaty
Spuścizna



Strona główna
Galeria
Linki
Kontakt

roku 1100 zmarł Obrońca Świętego Grobu, Gotfyd z Bouillon. W zasadzie dla Królestwa Jerozolimskiego dobrze się stało. Gotfryd był wyśmienitym rycerzem, wzorem cnót średniowiecznych, jednak jako władcy absolutnie brakowało mu zmysły politycznego a także dalekowzroczności. Za jego krótkiego panowania do wielkich wpływów doszedł patriarcha Daimbert, który faktycznie sprawował polityczną władzę w państwie. Następcą Gotfyda został Baldwin, hrabia Edessy. Baldwin nie był tak cnotliwy jak jego brat, natomiast jako władca sprawdzał się znakomicie. Pierwszą jego decyzją była koronacja, podkreślająca, że to on, a nie przedstawiciele Kościoła sprawują najwyższą władzę w kraju. W ciągu swojego panowania poszerzył granice państwa chociażby o tak ważne porty jak Akka i Tyr, które miały stać się później ostoją Królestwa. W 1108 roku udało się z inicjatywy Rajmunda z Tuluzy zająć Trypolis. Władcą tam, w charakterze hrabiego, został Bertrand, nieślubny syn Rajmunda, gdyż sam Rajmund zginął w trakcie prowadzenia działań. Dzięki tej zdobyczy ziemie Franków na wschodzie składały się z czterech państw: Królestwa Jerozolimskiego, Księstwa Antiochii, Hrabstwa Edessy i Hrabstwa Trypolisu. W zasadzie państwa te łączyła zależność lenna, ale tak naprawdę to tylko Baldwinowi I udało się utrzymać faktyczny seniorat nad pozostałymi państewkami, jego następcom przyszło to już o wiele trudniej.

Ustrój

Królestwo Jerozolimskie było monarchią, jednak władza królewska była mocno ograniczona przez Sąd Najwyższy. Była to instytucja w skład której wchodzili wszyscy bezpośredni lennicy króla. Sąd Najwyższy nie tylko był najwyższym organem sądowniczym, ale dokonywał także elekcji króla. Wszystkie najważniejsze działania w państwie, dotyczące np. wypowiedzenia wojny musiały być z Sądem konsultowane. W zasadzie pomimo, że Sąd miał prawo elekcji króla, wybierał zawsze władcę wewnątrz panującej dynastii. (patrz: drzewo genealogiczne) Co ciekawe, prawo do korony dziedziczyły też kobiety, choć z uwagi na ciągłe zagrożenie granic państwa, w przypadku kiedy kobieta dziedziczyła koronę, zawsze starano się znaleźć jej męża. I co ważne mąż ten był królem tak długo dopóki żyła królowa, potem tracił koronę. Stało się tak w przypadku męża Sybilli, Gwidona z Lusignan, który to miał tak tragicznie przyczynić się do losów Królestwa (patrz: Zjednoczenie islamu).

Zakony

Największym problemem Królestwa był brak ludzi. W zasadzie, zaraz po pierwszej krucjacie wchód opuściło setki krzyżowców, uważając że dopełnili już ślubów. Królestwo praktycznie każdego roku prowadziło działania zbrojne, w związku z czym liczba zgonów zawsze przewyższała liczbę urodzeń. Całe państwo uzależnione było od przypływu kolonistów z Europy. Krucjaty podjęte w 1101 roku, całkowicie rozbite w Anatolii pokazały, że na przybyszów też nie można zawsze liczyć. W tym momencie ogromną pomocą okazały się zakony. W 1118 roku z inicjatywy Hugona Payens, pochodzącego z Szampani, powstaje zakon Świątyni umiejscowiony w dawnym meczecie Al-Aksa, na miejscu byłej świątyni Salomona. Zakon za swój znak przyjął czerwony krzyż, noszony na białym płaszczu przez rycerzy, bądź na czarnym przez serwientów (czyli giermków i służebnych). Z uwagi na ich siedzibę szybko zaczęto ich nazywać templariuszami. Drugi zakon wywodzi się od hospicjum św. Jana Jałmużnika, patriarchy Antiochii z VII wieku, które to hospicjum znajdowało się w Jerozolimie. Zostało ono założone przez bogobojnych obywateli miasta Amalfii i miało służyć pielgrzymom. Jako że, po przybyciu Krzyżowców pod mury Jerozolimy w roku 1099, byli jedynymi łacinnikami świetnie znającymi okolicę i ukształtowanie miasta, od razu zyskali sobie odpowiedni autorytet. Po sukcesie krucjaty nadano im wiele ziemi. Szpitalnicy, bo tak zaczęto ich nazywać, w 1120 roku przekształcili się w zakon, przyjęli za patrona św. Jana Ewangelistę, a za symbol biały krzyż. Nazywano ich także Joanitami. W wyniku inicjatywy księcia Fryderyka Szwabskiego podczas III krucjaty w 1190 roku przekształcono istniejące w Jerozolimie, jeszcze przed jej upadkiem, niemieckie bractwo szpitalne w zakon. Nowe zgromadzenie przyjęło oficjalną nazwę Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, choć powszechnie byli nazywani Krzyżakami. Zakon miał rekrutować nowych członków głównie spośród Niemców, a jego istotnym zadaniem było zapewnienie Cesarstwu trwałego oparcie w Lewancie. Zakony stanowiły zawodową armię królestwa. Zawsze gotowe do boju, walczące w samym centrum pola bitwy, będące strażą przednią bądź tylnią, cieszące się mirem niepokonanych. Do zakonów zawsze ciągnęli ochotnicy z zachodu, tak samo jak spore datki pieniężne, a także liczne nadania ziemskie. Zakony miały jednak zasadniczą wadę, podlegały tylko i wyłącznie papieżowi, czyli praktycznie, ze względu na to, że papiestwo było bardzo oddalone, nikomu. Zdarzało się, że któryś z zakonów odmawiał udziału w jakiejś wojnie, bądź nadmierną odwagą doprowadzał do katastrofy, jak to miało miejsce pod Hittinem. Na dodatek zakony rywalizowały między sobą. Trzeba jednak przyznać, że nawet pomimo ich licznych wad, gdyby nie istniały zakony rycerskie, Królestwo Jerozolimskie upadło by dużo wcześniej.

Kultura i zwyczaje

Jak już wspomniano, łacinnicy byli w Królestwie Jerozolimskim tak naprawdę grupą niezbyt liczną. Było ich zbyt mało, aby móc narzucić tamtejszej ludności, czyli chrześcijanom greckim i muzułmanom swoje zwyczaje i kulturę. Królestwo miało już wystarczająco dużo problemów z państwami ościennymi, żeby jeszcze prowokować konflikty etniczne, wewnątrz własnego państwa. Krzyżowcy w ciągu lat przeżyli ogromną przemianę, od czasu przybycia tam wraz z pierwszą krucjatą. Potomkowie tych pierwszych krzyżowców byli już ludźmi urodzonymi na wschodzie, którzy ze względu na tamtejszy klimat a także z powodu otaczającej ich zewsząd odmiennej kultury, powoli stawali się prawdziwymi ludźmi wschodu. Ubierali się w jedwabie, nosili turbany, kobiety używały perfum, woalek na twarz i licznych ozdób. Zaczęto używać sztućców i porcelanowej zastawy. Wystrój domów charakteryzował się przepychem, a nie ascetyczną prostotą jak to miało miejsce na zachodzie. Posiadłości wielu baronów Królestwa były przystrojone z większą finezją niż francuski dwór królewski. Używano arrasów, wyszukanych mebli, porcelany, ogólnie produktów których w Europie w zasadzie nie znano. Królestwo znajdowało się na trasie bogatych szlaków handlowych. Dlatego bardzo wielu kupców muzułmańskich wędrowało przez ziemie Palestyny. Aby Królestwo mogło czerpać z tego korzyści musiało nauczyć się pewnej tolerancji. Wielu baronów interesowało się literaturą arabską czy nawet uczyło się arabskiego, a templariusze nie mieli nic przeciwko aby kupcy muzułmańscy przejeżdżający przez Jerozolimę mogli się pomodlić przy ruinach meczetu Al-Aksa. Życie Franków było jednak w ciągłym zagrożeniu, nieraz się zdarzało, że król jerozolimski dostał się do niewoli, jak chociażby Baldwin II podczas polowania, albo że zamek w którym odbywało się wesele zaczął być ostrzeliwany z katapult przez przybyłe wojska muzułmańskie, jak to miało miejsce podczas ślubu Onufrego IV z Toronu. W Palestynie ciągle jednak brakowało ludzi, dlatego nie przerywano zachęcać mieszkańców Europy do osiedlania się na Wschodzie. Przybywając jednak do Ziemi Świętej, przeżywali szok. Ubrani w wełniane ubrania, nie dbający o higienę, widzący muzułmanów spokojnie przechodzących się po ulicach, stwierdzali że panujące tu zwyczaje nijak się mają do tego jak wyobrażali sobie Ziemię Świętą. Nie rozumieli, że inaczej Królestwo w ogóle nie mogło by przetrwać. Co jednak dla polityki państwa było najgorsze, przybyszom było obojętne, czy walczą przeciwko emirowi Damaszku czy atabegowi Mosulu, grunt że przeciwko muzułmanom. Nie rozumieli, że aby przetrwać, Królestwo musi z poszczególnymi państwami muzułmańskimi zawierać pakty o nieagresji, wygrywać jedne państewka przeciwko drugim, tak aby jak najlepiej dla siebie wykorzystać skłócenie krajów islamu. Nierozważność przybyszów z zachodu miała doprowadzić do tragedii II krucjaty.