|
ednak mimo porażki jakiej doznały wojska Franków podczas
II Krucjaty dalsze rządy Baldwina przebiegały całkiem spokojnie. Udało mu się odsunąć matkę od władzy i koronować się jako Baldwin III.
Był osobą o wyjątkowym uroku osobistym i z łatwością zjednywał sobie ludzi. Jego największym sukcesem było zdobycie
od Fatymidów Askalonu, w 1153. Askalon był miastem o strategicznym znaczeniu dla obrony północnych granic Egiptu, dlatego
też i tak już chwiejna sytuacja w kraju piramid, po tej porażce zaczęła pogarszać się jeszcze bardziej. Sytuację tę starał się
wykorzystać brat Baldwina, Amalryk I, który objął rządy po śmierci tego pierwszego. Egipt skusił również najgroźniejszego
wroga Królestwa, czyli Nur-ad-Dina. Amalryk zaatakował Egipt w 1163 roku, musiał się jednak wycofać, gdyż Nur-ad-Din przeprowadził
wtedy atak na Trypolis. W rok później do Nur-ad-Dina przybywa obalony wezyr Egipski, Szawar, i prosi o pomoc
w przejęciu władzy w zamian za hojną daninę w postacie jednej trzeciej dochodów sułtanatu. Nur-ad-Din po zasięgnięciu
opinii Koranu, otwierając księgę na chybił trafił, decyduje się wysłać do Egiptu zaufanego dowódcę Szirkuha wraz z jego
bratankiem Saladynem. Po latach starć, Seldżukidzi przejmują władzę nad sułtanatem. Sytuacji próbuje przeciwdziałać Amalryk,
zostaje jednak pokonany w 1167 roku. Co gorsza, uczestniczący w wyprawie, nowo przybyli z zachodu krzyżowcy, dokonują rzezi w mieście
nazywanym Banijas. Całkowicie zmieniło to stosunek Egipcjan do Franków, dotychczas byli traktowani prawie jak wyzwoliciele
spod władzy Seldżukidów, po tym zajściu stali się zaciętymi wrogami, gorszymi nawet od samych Seldżukidów. Wkrótce potem umiera
Szirkuh, a Saladyn staje się panem Egiptu. Musiał jednak ciągle mieć się na baczności, gdyż opozycja w każdej chwili gotowa
była zabić Saladyna, aby całkowicie wyzwolić państwo. Szczęście jednak Saladynowi sprzyjało, gdyż w 1174 roku umiera
Nur-ad-Din i Amalryk. Saladyn pozostawiając część oddziałów w Egipcie, wyruszył więc do Syrii aby podporządkować sobie
wszystkie ziemie należące do Nur-ad-Dina.
Sytuacja Królestwa
Po śmierci Amalryka, z uwagi na niepełnoletność jego syna na regenta wybrano Rajmunda, hrabiego Trypolisu.
Wybór był trafny. Rajmund wiele lat spędził w tureckiej niewoli, nauczył się tam arabskiego, był świetnie zorientowany
w sprawach świata wschodniego. Rozumiał, że państwo Jerozolimskie ma niewielkie szanse w walce z rosnącym w potęgę Saladynem,
dlatego zależało mu przede wszystkim na przetrwaniu królestwa, unikał działań ofensywnych. Największym jednak problemem dla baronów królestwa była
sprawa następstwa tronu. Otóż, Baldwin, syn Amalryka I, był trędowaty, oznaczało to, że najprawdopodobniej umrze młodo, nie pozostawiając potomka. Jednak pomimo choroby, gdy tylko osiągnął dojrzałość
został koronowany. Udało mu się nawet odnieść wielki sukces gdy pokonał armię Saladyna pod Mont-Gisard w 1177 roku. Saladyn zrozumiał wtedy, że
Królestwo pomimo słabości nie będzie łatwą zdobyczą i postanowił najpierw umocnić władzę w swoim imperium, a dopiero potem zaatakować Franków.
Pomimo odparcia zagrożenie ze strony sułtana, ciągle pozostał jednak problem dziedziczenia tronu w przypadku rychłej śmierci króla Baldwina IV. Amalryk miał jeszcze jedną córkę z małżeństwa
z Agnieszką z Courtney, Sybillę i drugą młodszą, Izabellę, z małżeństwa z Marią Komneną, bratanicą cesarza Manuela. (patrz: drzewo genealogiczne)
Należało więc,
jak najszybciej ożenić księżniczkę Sybillę. Na męża wybrano, przybyłego z Europy, Wilhelma z Montferrat, zwanego Długim Mieczem.
Szybko jednak okazało się, że był to zły wybór, gdyż Wilhelm po roku zmarł. Następnego kandydata upatrzyła sobie już sama Sybilla,
a był nim Baldwin z Ibelinu. Ibelinowie byli jednym z najbogatszych i najmożniejszych rodów w Królestwie. Sam Baldwin natomiast był
rycerzem powszechnie szanowanym i utalentowanym i z pewnością sprawdził by się jako władca. Niestety, dostał się podczas pewnej
potyczki do niewoli Saladyna. Wyznaczono za niego wysoki okup, jednak Baldwin zdołał uzyskać łaskę Saladyna, pokazując
mu list miłosny od Sybilli. Sułtan zwolnił go, a Baldwin zobowiązał się do zapłacenia zaległego okupu. Aby zdobyć pieniądze
pojechał do cesarza Manuela, który lubował się w podobnych gestach i bez mrugnięcia okiem wypłacił żądaną sumę. Baldwinowi przyszło
się jednak zawieść, gdyż po powrocie do kraju okazało się, że Sybilla znalazła sobie nowego kandydata. Był nim Gwidon z Lusignan.
Człowiek, który całą chwałę swojego rodu opierał na tym, że podobno wywodził sie od rusałki Meluzyny. Poza tym był osobą bardzo młodą, nie umiejącą podejmować
decyzji i z natury tchórzliwą. Baronowie Sądu Najwyższego dostawali spazmów na myśl, że może nimi rządzić ktoś taki.
Jednak umęczony chorobą Baldwin, nie mogąc już dłużej słuchać próśb i gróźb matki i siostry, w końcu zgodził się na to,
aby jego szwagrem został Gwidon. Szybko okazało się, iż choroba Baldwina była tak ciężka, że oddał
on rządy regencyjne Gwidonowi. Należy wiedzieć, że w tym momencie w Królestwie ostatecznie wykształcił się podział na dwa obozy. Pierwszy pod przewodnictwem Renalda z Châtillon,
seniora Oultrejourdain, i Gererarda z Ridfort, wielkiego mistrza Zakonu Świątyni.
Przedstawiciele tego obozu uważali,
że Bóg jest po ich stronie i na wszelkie sposoby próbowali sprowokować wojnę z muzułmanami, licząc na chwałę i łupy. Drugi obóz był pod przywództwem: Rajmunda z Trypolisu, Baldwina z Ibelinu, oraz jego brata Baliana,
który ożenił się z królową Marią Komneną, wdową po Amalryku I. Celem tego obozu było uniknięcie walk z Saracenami,
gdyż zdawali oni sobie sprawę ze słabości Królestwa w porównaniu z krajem Saladyna.
Przykładem podziału państwa, może być wojna jaka miała miejsce w 1182 roku, sprowokowana przez piratów Renalda z Châtillon,
atakujących pielgrzymów w okolicach Mekki i Medyny. Wojna zakończyła się bez rozstrzygnięcia, gdyż Saladyn musiał się
wycofać z powodu problemów wewnętrznych. Dowiodła ona jednak jak, że tak naprawdę państwo ma niewielką władzę nad swoimi lennikami.
W 1185 roku śmierć wyzwoliła króla Baldwina IV z cierpienia. Na kilka lat przed śmiercią,
nie mogąc zdzierżyć nieudolności Gwidona, Baldwin zdjął go z funkcji regenta i sam, pomimo że w zasadzie nie był w stanie złożyć podpisu,
przejął rządy w państwie. Po jego śmierci Sąd Najwyższy w wyniku inicjatywy Rajmunda z Trypolisu podpisał rozejm z Saladynem,
który chętnie się na to zgodził, gdyż musiał załagodzić konflikt wewnętrzny w Egipcie. Po śmierci Baldwina IV nominalnie władzę objął syn Sybilli,
Baldwin V. Był to jednak chorowity chłopiec, który zmarł po roku. W wyniku intrygi, przy pomocy Renalda z Châtillon i Gerarda z Ridfort,
po śmierci chłopca, rządy w kraju przejęli Sybilla i Gwidon z Lusignam, którzy się szybko koronowali. Wzbudziło to wielkie oburzenie w przeciwstawnym obozie,
jednak z czasem baronowie rozumiejąc, że gorsze od inwazji muzułmanów na Królestwo może być tylko wojna domowa, w końcu złożyli przysięgę wierności Gwidonowi.
Nie uczynił tego tylko Baldwin z Ibelinu, który oddał się na służbę do Boemunda, księcia Antiochieńskiego.
Ostatecznie w 1186 roku Renald z Châtillon mając dosyć widoku bogatych karawan, które pod oknami jego zamku kursowały z Egiptu do Syrii,
decyduje się zaatakować jedną z nich. Udaje mu się zrabować ogromne łupy. Pomimo żądania Saladyna, odmawia ich zwrotu, grożąc mu w bezczelny sposób.
Takie postępowanie oznaczało tylko jedno, wypowiedzenie wojny.
Rogi Hittinu
Wojna rozpoczęła się w następnym roku, czyli 1187. Królestwo Jerozolimskie zgromadziło armię
silniejszą niż wszystkie wcześniejsze. Składała się ze wszystkich oddziałów Królestwa
i hrabstwa Trypolisu oraz z oddziału przysłanego z Antiochii, pod dowództwem Baldwina z Ibelinu. Księstwo Antiochieńskie wysłało ten
oddział pomimo obowiązującego rozejmu z Saladynem. Armia składała się z tysiąca dwustu rycerzy, trochę większej ilości lekkiej kawalerii i
dziesięciu tysięcy piechurów. Pomimo wystawienia takich środków, wojska Franków i tak nie dorównywały liczebnie wojskom Saladyna.
Działania jako pierwszy rozpoczął Saladyn oblegając Tyberiadę, miasto w którym znajdowała się hrabina Eschiva, żona Rajmunda z Trypolisu.
Baronowie, pomimo sprzeciwu samego Rajmunda, wrażliwi na los kobiet, zdecydowali się wyruszyć na odsiecz oblężonemu miastu.
Po kilku dniach wojsko zbliżyło się na odległość kilku mil do oblężonego miasta i rozbiło obóz w miasteczku Seforis, pełnym gajów
i źródeł. Była to świetna lokalizacja, gdyż był początek lipca i panował niezwykły skwar. Wieczorem w namiocie króla
Gwidona, zebrała się narada baronów. Rajmund przy wsparciu Baldwina i Baliana z Ibelinu przeforsował projekt, aby pozostać w tym
dogodnym miejscu czekając na Saladyna. Argumentował, że to on sam jest obrońcą swojej żony, ale woli stracić ją, niż skazać
całą armię na zniszczenie. Gwidon, który zazwyczaj słuchał tego kto mówi doń zdecydowanie, przychylił się do stanowiska Rajmunda.
Była to decyzja bardzo słuszna, gdyż wrogie obozy dzielił kilkumilowy pas ziemi, kompletnie pozbawiony wody. Z uwagi
na panujący upał Rajmund wiedział, że Saladyn nie odważy się przejść tego odcinka a następnie zaatakować Franków, którzy będą napojeni
i świetnie wypoczęci, podczas gdy jego armia będzie już dostatecznie wykończona trudnym marszem. W nocy jednak do namiotu Gwidona zakradł się
Gerard z Ridfort i przemówił do króla, aby nie słuchał takiego tchórza jak Rajmund. Przekonywał, że armia
powinna wyruszyć rano i uderzyć na Saladyna. Gwidon, który nader często zmieniał zdanie, przychylając się do opinii
ostatniego mówcy, wydał rozkaz wymarszu. Następnego ranka cała armia wyruszyła w drogę. Strażą przednią dowodził Rajmund z Trypolisu, tylnią
natomiast Balian z Ibelinu i Renald z Châtillon. Gdy Saladyn dowiedział się o wymarszu Franków nakazał większości armii
odstąpić od oblężenia i rozłożyć się obozem w miejscowości Hittin (zwanej także Hattin). Była to okolica świetnie zaopatrzona w wodę
oraz w żywność. W tym czasie armia łacinników cierpiała katusze idąc w pełnym słońcu, przez kompletnie wyschnięty teren.
W końcu pod wieczór dotarła do wzgórza zwanego rogami Hittinu, znajdującego się zaledwie kilka kilometrów od
samej miejscowości. Znajdowała się tam studnia, która jednak okazała się wyschnięta.
Wykorzystując to, Saladyn w nocy rozkazał swoim oddziałom otoczyć Franków. Krzyżowcy byli wycieńczeni, na dodatek całą noc słuchali
modlitw muzułmanów rozchodzących się dookoła obozu. Rankiem 4 lipca zaczęła sie bitwa. Wycieńczona piechota myślała tylko
o jednym, o wodzie. Ruszyła co sił w nogach, ze wzgórza w kierunku jeziorka znajdującego się koło Hittinu. Została błyskawicznie okrążona i rozgromiona.
Czterech rycerzy Rajmunda, ze straży przedniej, udało się do Saladyna prosząc go o dobicie dogorywającej piechoty, gdyż Frankowie nie mogli
patrzeć na widok konających z pragnienia i zmęczenia żołnierzy. Z okrążonego obozu udało się wyrwać tylko kilku rycerzom pod wodzą Rajmunda i kilku pod dowództwem Ibelinów.
Byli to jedyni rycerze frankońscy, którzy uniknęli masakry. Cała reszta po kilkugodzinnej walce, dostała się albo do niewoli, albo zginęła.
W ręce muzułmanów wpadła też najświętsza relikwia chrześcijaństwa, Święty Krzyż, zabrany przez rycerzy na pole bitwy.
Po skończonej bitwie, najważniejszych jeńców w tym króla Gwidona, Renalda z Châtillon, i Gerarda z Ridfort przyprowadzono do namiotu Saladyna.
Sułtan nalał wody do kielicha i poczęstował króla. Potem wyciągnął miecz i ściął Renalda. Widząc przerażenie w oczach Gwidona, zaraz dodał, że
królowi nie wypada zabijać króla. Saladyn nakazał zabić wszystkich zakonników, a resztę Franków,
którzy przeżyli zniewolić. Wszyscy ważniejsi baronowie zostali osadzeni w Damaszku, gdzie wśród wygód spędzali niewolą. Resztę wojska sprzedano na targu.
W Damaszku po bitwie cena za niewolnika spadła tak bardzo, że jak podają źródła, pewien kupiec uważał, że
zrobił dobry interes sprzedając niewolnika za parę sandałów.
Jerozolima
Zaraz po bitwie Saladyn zajął Tyberiadę, będąc jednak człowiekiem szlachetnym, wypuścił hrabinę Eschivę wraz z całym dworem na wolność.
Szybko zaczęły padać kolejne miasta i twierdze. Gerard z Ridfort kupił sobie wolność w zamian za poddanie Gazy, która była
broniona przez zobowiązanych do bezwzględnego posłuszeństwa templariuszy. W tym samym czasie do
Saladyna z prośbą zwróciła się Sybilla, która chciała dzielić niewolę wraz z mężem. Sułtan nie stanął jej na przeszkodzie. Zresztą zwolnił tą dwójkę po roku bez okupu,
słusznie uznając, że przysporzy to sporo politycznych problemów Frankom. Sułtan uznał, że czas w końcu spełnić największe zobowiązanie wobec świata islamu, zając Święte Miasto. Dostał wtedy jednak jeszcze jedną listowną prośbę. Balian z Ibelinu prosił go o list żelazny, tak aby mógł dotrzeć do Jerozolimy i zabrać
stamtąd żonę Marię Komnenę i dzieci. Saladyn zgodził się pod warunkiem, że nie zabierze
ze sobą broni. Gdy jednak Balian przyjechał do miasta, mieszkańcy widząc w nim swojego wybawcę już go nie wypuścili. Napisał więc list
do Saladyn, że z wielkim bólem, ale będzie zmuszony złamać dane słowo. Sułtan, który zawsze odnosił się z dobrocią do ludzi, których szanował, szybko wybaczył Balianowi, a
nawet wysłał eskortę aby odwiozła jego żonę i dzieci do pozostającego w
rękach łacinników Tyru. Sytuacja w Jerozolimie była jednak tragiczna. Na jednego mężczyznę
przypadało pięćdziesiąt kobiet, dzieci i starców. W całym mieście było zaledwie dwóch rycerzy. Dlatego pierwszym
ruchem Baliana było mianowanie na rycerzy wszystkich młodzieńców pochodzących z rycerskich rodzin i trzydziestu mieszczan.
Oblężenie zaczęło się 20 września. Obrońcy wiedząc, że nie mają nic do stracenia walczyli najlepiej jak umieli. Ogólnie jednak sytuacja przedstawiała się źle dla Franków, więc w końcu Balian poprosił o rokowania.
Saladyn oświadczył mu, że poprzysiągł zdobyć miasto mieczem i przyjmie tylko bezwarunkową kapitulację. Przypomniał mu o masakrze jakiej dokonali pierwsi krzyżowcy (patrz: I krucjata), dlaczego miałby
postąpić inaczej. Balian oświadczył więc, że doprowadzeni do rozpaczy mieszkańcy spalą miasto wraz ze świętymi miejscami
islamu i zabiją jeńców. Saladyn zgodził się więc negocjować. Uzgodniono, że za każdego mężczyznę, zapłacony zostanie okup w wysokości dziesięciu dinarów, za
kobietę pięć, a dziecko jednego dinara. W dniu 2 października Saraceni zajęli miasto, był to 27 dzień
miesiąca Radżaba, rocznica dnia, gdy Mahomet odwiedził Jerozolimę we śnie i został stamtąd przeniesiony do nieba.
Balian na wszystkie sposoby starał się zdobyć pieniądze, jednak skąpstwo zakonów i Kościoła nie pozwoliło mu wykupić wszystkich mieszkańców.
Muzułmanie patrzyli ze zgorszeniem jak patriarcha Herakliusz zapłaciwszy dziesięć dinarów, opuszcza miasto obładowany złotem, prowadząc
za sobą wozy pełne dywanów i zastawy stołowej. Z miasta z czasem zaczęły płynąć dwa strumienie ludzi, jedni to ci którzy zdołali się wykupić, bądź
zostali wykupieni przez Baliana, a drudzy to zmierzający do niewoli. Widok ten był tak smutny, że Al-Adil, brat Saladyna zwrócił
się do sułtana z prośbą czy nie podarowałby mu tysiąca jeńców. Zaraz po spełnieniu tej prośby puścił ich wolno.
Zaraz po tym, Herakliusz rad z możliwości spełnienia dobrego uczynku tanim kosztem, też poprosił o jeńców. Dostał siedmiuset, a Balian
pięciuset. Saladyn wypuścił też starców, oraz wszystkich wcześniej wziętych do niewoli żonatych mężczyzn, aby mogli
wrócić do domów. Jerozolimskim sierotom i wdowom ofiarował też dary ze swojej szkatuły, w zależności od ich statusu.
W Świętym Mieście pozostali jedynie chrześcijanie greccy słusznie licząc, że po zdobyciu miasta przez muzułmanów,
przywrócone zostaną msze w obrządku greckim, co było zabronione pod rządami łacinników. W wyniku kampanii roku 1186 w rękach
Saladyna znalazło się całe Królestwo Jerozolimskie, nie licząc dwóch miast: Tyru i Trypolisu oraz trzech zamków.
Nie zdołał także zaatakować księstwa Antiochii. Odniósł jednak ogromny sukces sprowadzając państwa łacinników do lichych państewek, które samodzielnie już nie stanowiły zagrożenia. Pokazał także jak wielki człowiek święci
swoje zwycięstwa.
|